Geoblog.pl    geminus    Podróże    Borneo i takie inne 2010    Kota Kinabalu i okolice
Zwiń mapę
2010
12
lut

Kota Kinabalu i okolice

 
Malezja
Malezja, Kota Kinabalu
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 13206 km
 
Rano idziemy do sklepu gdzie kupuje karty pamieci do foto-aparatu takie jakie zgubilem w Brunei. Dobrze ze zgubione byly puste. Kupuje i to nawet niedrogo. Zjadamy sniadanie i wracamy do hotelu gdzie spotykamy sie z Krysia i Pawlem. Dogadujemy taksowke i jedziemy na Wzgorze Sygnalowe skad jest piekny widok na miasto i okoliczne wyspy. Pozniej pan kierowca zabiera nas za dodatkowa niewielka oplata do Parku Narodowego w ktorym jest cos podobnego do ZOO. Bilet wstepu 10 RM. Park jest ladnie utrzymany i tu udalo sie nam zobaczyc malpy dlugonose ktyrych nie widzielismy w Sepilok. Nie udalo sie nam ze wzgledu na brak miejsc na wycieczce po rzece. W Parku spedzamy kilka godzin. Teren jest ogromny a zwierzat bardzo duzo. Tu widzimy sarenke myszowata. Sa tez krokodyle i inna gadzina. Jest tez ogromna ptaszarnia. Teren kilku boisk pilkarskich ogrodzony jest siatka ze wszystkich stron. W srodku kilkadziesiat gatunkow ptakow. Wspaniale uczucie przechodzic obok ptakow ktore w dzunglii sa wlasciwie niewidoczne. Co ciekawe tutaj ogladamy orangutany ktore sa blizej i sa lepiej widoczne jak w dzunglii. Jest ich tez wiecej. Na terenie Parku sa tez knajpki gdzie mozna sie posilic i napic czegos zimnego. Ceny przyzwoite.Wracamy do KK po poludniu. Idziemy na obiad. Z Ania troche lepiej. Na ulicach czuje sie swiateczna atmosfere. Chinczycy poprzebierani za smoki i inne postacie z ich mitologii przy akompaniamencie ogromnych bebnow odstawiaja dzikie tance wlasciwie wszedzie. Idziemy na filipinski market i jemy tam niezle jedzonko. Wracajac musimy przejsc przez chinski market gdzie urzadzane jest cos jakby Sylwester. Tlumy ludzi i gdzieniegdzie sceny na ktorych wystepuja chinscy artysci ludowi. Jedna pani tak piszczy ze trudno wytrzymac. Brzmi to jak pocieranie styropianu o szybe. Gonie zeby ja zobaczyc bo chcialem widziec kogos kto potrafi wydawac z siebie tak niesamowite dzwieki. Niestety docieram jak pani juz skonczyla. Po drodze robimy sobie fotke z panem przebranym za wasatego jegomoscia wzrostu King Konga. Pozniej kupujemy jeszcze chinskie noworoczne ciasto ktore pozniej wyrzucamy bo smakuje jak gowno wymieszane z guma.
Nasz hotel w KK nazywa sie Holiday i kosztuje nas 80 RM za noc.
Ryba wielkosci malego wieloryba na filipinskim markecie 15 RM
Malpka lyskacza 0.37 l od 7 - 15 RM / u chinczykow/
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (32)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
bogmar
bogmar - 2010-02-19 11:23
Witajcie.
U nas też jest już ciepło ,bo +3.Szoku termicznego nie przeżejecie.Pozdro......
 
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015