Geoblog.pl    geminus    Podróże    Tajlandia i Kambodza 2007    Wracamy do Bangkoku
Zwiń mapę
2007
01
lut

Wracamy do Bangkoku

 
Tajlandia
Tajlandia, Bangkok
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 13913 km
 
Rano po wymeldowaniu sie z hotelu lapiemy pickupa i jedziemy na dworzec autobusowy. Dworzec autobusowy w Pattai polozony jest na peryferiach miasta. Kupujemy bilety i czekamy na wlasciwy autobus obserwujac miejscowych. Bialych malo. Autobus podjezdza na stanowisko 20 min. przed planowanym odjazdem. Ladujemy bagaze a ja z Krysia przy papierosku a Pawel i Ania w srodku czekamy na odjazd. Ja przed urlopem 10 miesiecy nie palilem ale gdy zostalem kilka razy poczestowany przez Krysie rozpalilem sie na nowo. Autobus odjezdza i po kilku godzinach jazdy jestesmy znowu przy Khao San. Miejsce to jest magiczne dla kazdego podroznika. Tam zbiera sie najnowsze wiesci o krajach do ktorych sie wyjezdza ,tam mozna kupic najtansze bilety lotnicze w dowolnym kierunui i tam mozna zalatwic wszelkie lewe kwity typu legitymacja studencka czy prasowa. Tam kazdy powsinoga swiata kiedys sie spotka ze znajomymi chocby tego nawet nie chcial. Tam rodza sie milosci i tam czasami konczy sie zycie. Mimo zgielku i powszechnego chaosu miejsce to przyciaga jak magnes. Ja nie wyobrazam sobie gdzies indziej zatrzymywac w Bangkoku chociaz czasami polscy " swiatowcy" wysmiewaja takich jak ja uwazajac ich za prolet i cholote. Oni oczywiscie zatrzymuja sie w hotelach 5* w centrum i jezdza tylko limuzynami z lokajami ale tak naprawde sa to ludzie ktorzy nic nie widzieli i nic nie przezyli.
Po zameldowaniu sie w hotelu odbieramy zostawione tam zbedne bagaze ktore pozostawilismy przed wyjazdem na Koh Chang. Jest tego sporo. Zastanawiam sie czy by nie wyslac czesci przez DHL ale rezygnuje po sprawdzeniu ceny jaka trzeby by zaplacic za przesylke. Ania idzie na zakupy a ja na masaz. Tym razem postanowilem ze pojde na masaz tajski. Cena 200 THB za godzine. Wchodze na pieterko budynku gdzie jest salon masazu i klade sie na materacu ktyrych jest tam polozonych 10. Przy kazdym jakas masazystka pastwi sie nad swoja ofiara . Zaczynam watpic ale udaje twardziela i zostaje. Przychodzi cos malego i chudego. Zastanawiam sie jak ona takiego kloca jak ja wymasuje. Za chwile juz zaluje ze nie ucieklem. Panienka poniewiera mna we wszystkie strony uzywajac do tego rak,nog i lokci . Masaz tajski polega na naciaganiu miesni. Nie ma to nic wspolnego z erotyka jak wielu mysli. Po godzinie tortur podczas ktorych panienka chce wsadzic moja prawa noge za lewe ucho oznajmia moim zwlokom ze to juz koniec i klaniajac sie wychodzi. Zbieram sie ostroznie do kupy i nagle czuje ze jestem jakis taki lekki. Kosci przestaly bolec a miesnie wydawaly sie jakby bardziej sprezyste. Myslalem ze bede fruwac tak lekko sie czulem. Zadowolony z masazu a bardziej ze go przezylem wracam do hotelu gdzie przy piwku czekam na Anie. Pawel i Krysia tez robia ostatnie zakupy bo pojutrze z rana wyjezdzaja jako pierwsi. Pozniej spotykamy sie z Tomkiem i idziemy do knajpki. Tym razem Tomek jest juz tylko z mama. Pragne tu pozdrowic Basie bo jest wspaniala kobieta. Dzielimy sie wrazeniami z Koh Chang gdzie Tomek byl przed naszym przyjazdem i po pozegnaniu sie z nim jedziemy do chinskiej dzielnicy na targ kwiatowy. Dojezdzamy tam taksowka bo w Bangkoku tuk-tukami nie jezdzimy ze wzgledu na spaliny i samowole kierowcow ktorzy potrafia zamiast pod wskazany adres zawiesc do znajomych sklepow czy restauracj gdzie dostaja prowizje od kazdego jelenia. Podziwiamy kompozycje kwiatowe i kupujemy kapuste ktora planujemy okladac spuchniete nogi. Pozniej idziemy ba bazar chinski gdzie zaznaje ciezkiego podkurwienia na panienke ktora nie chce opuscic z ceny plastikowych bucikow jakie upatrzyla sobie Ania. Buciki byly juz mocno zmeczone przez przymiarzajace panie a ta krzyczala cene jak za jakies bajery od Gucciego. Chinskich handlarzy nie lubimy od tego momentu i wracamy do swiata tajow. Tajowie tez na poczatek podaja cene z ksiezyca ale chetnie sie targuja i nie ma problemu z wytargowaniem ceny satysfakcjonujacej obie strony. Pozniej okazuje sie ze takie same buciki kupujemy za 200 THB bez problemu w sklepie tajskim a tamta jedza chciala 400 za mocno podniszczone badziewie. Pozna noca wracamy do hotelu .Ania idzie spac a ja jeszcze przy piwku ogladam TV. Pawel i Krysia maja wychodne.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015