Geoblog.pl    geminus    Podróże    Borneo i takie inne 2010    Kuala Lumpur - China Town i spotkanie z Mario i Ania
Zwiń mapę
2010
22
lut

Kuala Lumpur - China Town i spotkanie z Mario i Ania

 
Malezja
Malezja, Kuala Lumpur
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 18760 km
 
Poniewaz z hotelem rozliczylismy sie juz wczoraj poranek mamy bezstresowy. Zjadamy sniadanko bardzo spoznione i po wypiciu browarka jedziemy z umowionym kierowca na lotnisko. Czesc wylotowa lotniska jest zdecydowanie ladniejsza od przylotowej. Pani proponuje nam za 100 tys rupii lounges. Poniewaz zostalo nam sporo rupii idziemy z Ania a Pawel z Krysia zostaja bo chca isc do duty free.
W lounges zjadamy pyszne jedzonko a ja wypijam kilka browarkow. Tloku nie ma . Jest grupka australijczykow. Jedna pani zjada takie ilosci ze zaczynam sie zastanawiac z czego ja mam taki brzuch ? Czas w lounges leci blyskawicznie.
Samolot odlatuje z niewielkim opoznieniem. W KL jestesmy ok. 17. Szybka odprawa i po zabraniu bagazy jedziemy autobusem do miasta. Przed KL trafiamy na tropikalma burze. Autobus zwalnia bo tu jak pada to juz pada.
Logujemy sie w hotelu i idziemy na rozpoznanie okolicy. Wracajac pytam czy nie ma dla mnie jakiejs wiadomosci. Pan recepcjonista mowi ze i owszem jest. Okazuje sie ze nasi znajomi z Rzymu przyjechali rowniez do tego hotelu. Gdy usiluje im cos napisac oni wchodza do hotelu. Witamy sie i wspolnie idziemy na piwo. Mariusz przeziebiony i kaszlacy. To skutki klimatyzacji. Ania daje mu antybiotyk ktory wieziemy na wszelki wypadek. Szkoda ze nie miala niczego skutecznego na zatrucia. Wieczor konczymy w knajpie opowiadajac sobie wzajemne przezycia urlopowe. U nich sytuacja jest odwrotna jak u nas. To jego Ania jest zdrowa a on ledwo zipie.
Mieszkamy w hotelu China Town Inn. 99 RM/ doba.
Do hotelu wchodzi sie prawie przez sklep z ciuchami. Ulica przy ktorej stoi hotel jest w dzien przejezdna ale po poludniu ja zamykaja i robi sie bazar. Jest tu prawie kazde badziewie jakie mozna zamarzyc. Ceny dosyc umiarkowane. Przedzieranie sie jednak z bagazami jest tam utrudnione . Przejscia przed budynkami traktowane sa jako czesc powierzchni sprzedaznej i chodzi sie doslownie miedzy majtkami a paskami czy teczkami. Co jakis czas mija sie mini knajpki gdzie ceny sa niewspolmiernie wysokie w porownaniu z jakoscia potraw. Piwo kosztuje od15 do 27 RM. Im czysciejszy stol tym wyzsza cena piwa i jedzenia.
Wracamy do hotelu gdzie siedzimy jeszcze z Ania i Mariem opowiadajac sobie swoje przygody. Moja Ania usypia nie zwracajac uwagi na nasze rozmowy.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (20)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015