Geoblog.pl    geminus    Podróże    Borneo i takie inne 2010    Wycieczka do Melaki
Zwiń mapę
2010
24
lut

Wycieczka do Melaki

 
Malezja
Malezja, Melaka
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 18884 km
 
Rano zrywamy sie zeby sie nie spoznic na wycieczke. Idziemy do hotelu Malaya gdzie jest zbiorka wycieczkowiczow z tej okolicy. Zjadamy sniadanie w hotelu za 15 RM. Sniadanko w formie szwedzkiego stolu wiec napychamy sie do syta podziwiajac australijczykow ktorzy wymiataja tak jakby tydzien nic nie jedli. Przyjezdza pan busikiem ktory zabiera nas i jeszcze kilka innych osob do centrum turystyki gdzie czeka na nas autobus. Podroz do Melaki bardzo interesujaca. Widoki po drodze piekne . Widac ze tu wszystko jest zadbane a plantacje mijane po drodze wrecz powalaly. Przyjezdzamy do Melaki i autobus zatrzymuje sie kolo kosciola sw. Piotra . Budowe zaczeto w 1710 roku. Wnetrze kosciola bardzo ladne i czysto utrzymane Jest tam tez dzwon pochodzacy z 1608 roku przywieziony z Goa. Kosciolek bardzo przyjemny i dajacy poczucie chlodu. Po zwiedzeniu kosciola jedziemy na cmentarz chinski. Przed wejsciem stragany z pamiatkami . Na jednym z nich kupuje kilka monet chinskich na ktore mialem ochote juz dawno. Tu kosztowaly grosze a byly w dobrym stanie i pochodzily z okresu pozno kolonialnego i okupacji japonskiej .
Po zwiedzeniu cmentarza jedziemy na obiad. Przy naszym stole silna grupa glodomorow . Ja z Ania i 4 panienki z Australii . Panienki chyba trenuja jakies ciezkie sporty bo wygladaja okazale. Kazda przecietnie 100 kg. wagi dzieki czemu nie czulem sie az taki gruby. Na obiad podaja chyba 7 roznych potraw i to w ilosciach wystarczajacych dla wszystkich. Po obiedzie idziemy na gore na ktorej stoja resztki kosciola St Francis Xavier . Sa tam ustawione stele z nazwiskami kolejnych kolesi ktorzy tam dowodzili. Widok na ciesnine Malakka znakomity. Po zniszczeniach spowodowanych tsunami ani sladu. Schodzimy na dol lagodnym zejsciem od strony portu. Przechodzimy przez dziedziniec Stadthuys skad wlasnie wychodzily tlumy mlodziezy. Jest to rezydencja kolesi rzadzacych Melaka i pochodzi z roku miedzy 1641 a 1660. Mlodziez to przewaznie panienki ubrane w jednakowe mundurki. Chlopcow nie bylo widac . Widocznie oni nie musza sie uczyc bo to urodzeni geniusze i bohaterowie. Wychodzimy na dziedziniec gdzie widzimy caly szereg stojacych riksz kolorowo udekorowanych . Pani przewodniczka daje nam pol godziny na robienie fotek i ogladniecie okolicy. W naszej grupie jest jeden irakijczyk ktory albo sie gdzies gubi albo opiernicza przewodniczke nie widomo za co. Profilaktycznie ogladam kolesia czy nie ma jakiejs bombki podczepionej pod koszula ale skurczybyk nie mial. Idziemy w strone portu gdzie w doku stoi kompletny galeon naturalnej wielkosci w ktorym miesci sie muzeum morskie. Wstep raptem 3 RM ale niestety mielismy za malo czasu. Wracamy pod fontanne gdzie jestesmy umowieni z pania przewodniczka. Pani mowi ze mamy isc do chinskiej swiatyni Cheng Hoon Teng. Swiatynia bardzo ladna a jedziemy do niej riksza bo nie darowal bym sobie gdybym takim cudem nie pojechal. Przejazdzka taka kosztuje 20RM . Przy podjezdzie na most pan musi zejsc z siodelka i pchac pojazd bo widocznie wymiekal przy mojej wadze. Swiatynia znajduje sie w chinskiej czesci miasta gdzie jest duzo roznych sklepikow ale przewaznie pamiatkarskich i sprzedajacych buddyjskie dewocjonalia.
Ania idzie ogladac sklepy a ja ide na piwo bo jest tak goraco ze wymiekam. Piwko tanie i podawane z glebokim uklonem. Chinczycy bardzo uprzejmi i co ciekawe niezle zorientowani w geografii. Wiedza gdzie jest Polska i jak nazywa sie nasza stolica. W knajpce siedze do 16. Przychodzi Ania i powolutku idziemy na miejsce zbiorki. Po drodze Ania kupuje fajny odstraszacz ptakow zrobiony z muszli.
W drodze powrotnej przysypiam . Do KL przyjezdzamy ok 20. Wycieczka bardzo udana chociaz nie tania. Tradycyjnie Ania idzie wczesnie spac a ja przy TV siedze do 1 w nocy piopijajac drinki.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (60)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
neronek
neronek - 2010-04-30 09:06
no to sie minelismy szkoda moze innym razem
pozdrawiam
Darek
 
geminus
geminus - 2010-05-01 23:35
No wlasnie. A juz myslalem ze posiedzimy przy browarku i pogadamy o starych karabinach. Moze nastepnym razem.
 
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015