Geoblog.pl    geminus    Podróże    Wilno 2012    Pol metra kielbasy i cepeliny wielkosci arbuza
Zwiń mapę
2012
18
cze

Pol metra kielbasy i cepeliny wielkosci arbuza

 
Litwa
Litwa, Wilno
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 394 km
 
Dzisiaj wstajemy wczesniej z nadzieja ze zjemy dobre sniadanie. Faktycznie bylo troche wiecej ale pieczywo dalej jak dynamit.
Mysle ze placac za hotel 75 euro za noc mozna wymagac wiecej.
Tomek wynajduje na planie miasta autobus ktorym mamy dojechac do cmentarza na Rosie. Postanawiamy ze podjedziemy nim ale z miasta a poki co damy z buta. Dochodzimy do rynku i po wypiciu piwka decydujemy sie na taksowke.
Przed cmentarzem stoi kilka autobusow z Polski. Pierwsze sa groby wojskowe i grob matki marszalka Pilsudzkiego w ktorym zlozono jego serce. Grobem opiekuje sie jakas starsza pani ktora recytuje pieknie wiersze dla turystow.
Cmentarz piekny. Nawet pomyslalem ze gdyby Wilno bylo w granicach Polski to chcialbym byc tu pochowany. Wspaniale grobowce odnawiane min. dzieki koncertom pana Rynkowskiego. Cmentarz polozony jest na pagorkach dosyc stromych i bardzo malowniczych.Grob brata marszalka Pilsudzkiego jest troche zaniedbany podobnie jak inne obok. Niektore groby maja pomniki w formie zlamanego drzewa co ma oznaczac ze ktos umarl bezpotomnie.
Spedzamy tam ok. 2 godziny spacerujac w zadumie miedzy grobami. Po wyjsciu pytamy sie o autobus i wszyscy kieruja nas gdzies na tyl cmentarza. Obok cmentarza biegnie linia kolejowa i nie wydaje sie nam ze gdzies tam moze byc przystanek bo jedyny przejazd nad torami jest tu gdzie stoimy. Idziemy " na radar" w strone miasta w nadziei ze cos zlapiemy. Widzimy autobus na przystanku koncowym ale pan kierowca kaze nam spadac. Za chwile zatrzymujemy taksowke i jedziemy do centrum. Pan zali sie ze w Wilnie jest malo mlodych bo wiekszosc wyjechala do pracy za granice. Zauwazylem ze starsi ludzie chociaz jeszcze nie dziadki mowia dobrze po polsku ale mlodzi juz nie.
Zagladamy po drodze do jakichs kosciolow ale wszedzie jest duzo ludzi i nie mozna spokojnie ogladac.
Po zrobieniu kolejnych kilometrow docieramy do knajpki ktora normalnie bysmy omineli a wszystko przez to ze w knajpie gdzie chcielismy wejsc nie bylo miejsc. Knajpka znajdowala sie w podworku i pomieszczeniach je okalajacych. My siadamy w podworku i zamawiamy jedzonko. Menu bylo wydrukowane jako gazeta z przelomu wiekow Teresa zamawia cepeliny,Ania cos lekkiego,Tomek cos solidnego a ja pol metra kielbasy. Faktycznie przyniesli na desce z podzialka pol metra kielbasy i do tego jakies salatki itd.
Cepeliny Teresy byly wielkosci glowy dziecka . Wszystkie porcje byly gigantyczne i bardzo smaczne. Niestety przecenilem swoje mozliwosci i po zjedzeniu 27 cm. reszte kazalem zapakowac z mysla o tych biednych glodnych pieskach spotkanych przy drodze.
Do hotelu wracamy taksowka bo tak objedzeni chcielismy juz prosic o nosze.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 472 wpisy472 248 komentarzy248 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 19.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015