Geoblog.pl    geminus    Podróże    Hongkong,Filipiny,Macau i Chiny    Wycieczka do raju.
Zwiń mapę
2013
01
mar

Wycieczka do raju.

 
Filipiny
Filipiny, El Nido
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11197 km
 
Ciezka noc. Koguty pialy jakby sie wsciekly. Okna naszego pokoju wychodzily na ulice a tam po drugiej stronie przy wejsciu na zaplecze sklepiku ze skuterami uwiazany na sznurku kogut szykowany do walk darl sie jakby czul ze pojdzie na rosol. Odleglosc wynosila 6 metrow wiec jazgot byl straszny. Juz chcialem wyjsc i ukrecic mu leb ale drzwi hotelowe byly zamkniete a wiek i waga nie pozwalaly mi na skakanie przez okno.
Srednio wyspani udajemy sie na sniadanie do Art Cafe i przed 9-ta meldujemy sie w umowionym miejscu na plazy. Nasza lodz juz czeka wiec zeby nie tracic czasu wskakujemy i w droge.
Pogoda wspaniala a widoki zapieraly dech w piersiach. Nasza lodz nie byla najszybsza ale nam to nie przeszkadzalo. Doplywamy do pieknej wysepki z mala laguna po ktorej mozna bylo chodzic w wodzie do pasa. Kawaleczek dalej bylo juz glebiej . W wodzie istne akwarium. Poniewaz nasza lodz miala niewielkie zanuzenie udaje sie doplynac do plazy na ktorej stoi mala chatka a wlasciwie szalas. Dwoch panow wdaje sie w rozmowe z naszym szyprem. Podchodze i jeden z panow pokazuje mi jakies cos. To cos okazuje sie byc gniazdami ptasimi ktore ci panowie zbieraja ryzykujac upadek z kilkudziesieciometrowej wysokosci. Na postrzepione skaly wchodza po linie bez zadnego zabezpieczenia. Panowie sa w podobnym wieku co ja i dziwie sie ze daja rade to robic . Z tych gniazd podobno robi sie zupe ktora jest przysmakiem w niektorych krajach Azji i kosztuje krocie.
Pozniej jest nastepna wyspa z piekna plaza gdzie opalamy sie i kapiemy. Grazyna jak zwykle drazni rekiny wyplywajac daleko od brzegu. Musze przyznac ze plywa jak ryba.
Na trzeciej wyspie panowie robia obiad a my zajmujemy zacieniony stol z lawami. Za chwile przyplywaja 2 inne lodzie w tym samym celu ale stol jest juz nasz. Za wynajecie stolu placimy 100 PHP panu ktory tam robi za straznika. Na jednej z lodzi jest rodzina z Francji w ktorej mama jest rodowita goralka z Zakopanego. Jej maz jest Francuzem ale pieknie mowi po polsku. Dzieci tez znaja polski wiec mamy piekny polski piknik. Jestem pelen podziwu dla nich bo dzieci sa jeszcze male a jest ich trojka. Na tej wyspie spedzamy wiecej czasu jak na poprzednich ale i tak musielismy plynac dalej bo bylo juz po poludniu. Wracajac odwiedzamy jeszcze jedna wyspe i o 17-tej jestesmy pod hotelem. Umawiam sie z szyprem na nastepny dzien ale na trase "A" lekko zmodyfikowana przeze mnie. Dzieki temu ze odpadl posrednik umawiamy sie na 700 PHP od osoby i zmieniamy zestaw potraw na jutrzejszy obiad.
Panowie gotowali wspaniale a porcje byly tak duze ze jeszcze zostalo.
Wieczorem idziemy w poszukiwaniu kolejnej knajpki na kolacje i trafiamy na jakies miejscowe swieto. Troche pechowo jestesmy tu pozno bo artysci wystepujacy juz sie zwijali ale szereg knajpek pod golym niebem gwarantowal niezly posilek. Wybieramy knajpke ktorej wlasciciel musi byc wielbicielem Marleya bo na okraglo leca jego kawalki pokazywane na sporym ekranie. Wybieramy ryby i nie jestesmy zawiedzeni. Ryby byly pyszne i chrupkie. Calosc podlewamy piwkiem. Placimy po ok. 500 PHP z napojami lacznie od pary.
Wracajac mijamy bar GoGo. Widac ze seksturystyka dotarla i tu.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (27)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015