Geoblog.pl    geminus    Podróże    Hongkong,Filipiny,Macau i Chiny    Miasto najlepszych mango na swiecie
Zwiń mapę
2013
05
mar

Miasto najlepszych mango na swiecie

 
Filipiny
Filipiny, Cebu City
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11950 km
 
Wyspani idziemy na pyszne sniadanko ktore przygotowala nam zona wlasciciela. Koguty pieja jak wsciekle i z nadzieja ze na nastepnej wyspie ich nie bedzie jedziemy na lotnisko. Pan wlasciciel zawozi nas gratis za co mu pieknie dziekujemy.
Terminal w Puerto Princesa wyglada jak dworzec autobusowy w Parzeczewie. W czesci przeznaczonej na odloty trzech niewidomych panow umila podroznym czas spiewajac szlagiery swiatowe. Mysle ze jest to swietna forma aktywizacji inwalidow mimo ze nie wszyscy sluchaja ich wystepu. Kto chce wklada jakies drobne do przygotowanej puszki na tipy. Na papierosa nie musimy wychodzic bo miejscowi zrobili na miejscu knajpke w ktorej mozna palic po uprzednim zamowieniu czegokolwiek. My wybieramy piwko San Miguel.
Samolot przylatuje minimalnie opozniony i po zajeciu miejsc lecimy na Cebu. W samolocie tradycyjnie konkursy dla pasazerow.
Lotnisko Cebu wyglada juz bardziej okazale. Nowoczesny terminal ale i tak od samolotu trzeba dawac z buta.
Po odebraniu bagazy atakowani przez taksowkowych naganiaczy idziemy do bankomatu zeby sie zaopatrzyc w gotowke. Wybieramy ile sie dalo i wychodzimy na strone odlotow skad lapiemy taksowke ktora chce jechac na "taksi meter". Czesc miasta po ktorej jest lotnisko sprawia wrazenie czystosci i ladu. Nastepnie przejezdzamy przez most i tu zaczyna sie inne miasto. Budynki zaniedbane i gdzieniegdzie budy sklecone z byle czego. Cebu znane jest z fabryk produkujacych suszone mango ktore jest eksportowane na cala Azje. To mango jest pyszne a kosztuje jakies grosze. Lepszego podobno nigdzie nie ma i jestem sklonny sie z tym zgodzic. Pan taksowkarz dowizi nas pod hotel ktory od razu wydal mi sie nora. Na fotkach w internecie bylo cos innego. Zglaszamy sie do recepcji gdzie pani wreczy mi klucze i kartke z haslem dostepu do WiFi. Pokoj okazuje sie klitka z malutkom okienkiem przy suficie zamknietym na glucho. Klimatyzacja nie dziala. Ide do recepcji z reklamacja ale w tym czasie pani juz nie ma . Jest za to jakis mlody chlopak ktory niczego nie kuma. Biore go wiec za garderobe i prowadze do pokoju. Pokazuje mu klimatyzator a ten rozklada rece i mowi ze nic nie poradzi. Mowie mu sie to granda bo ja rezerowwalem ten pokoj kilka miesiecy wczesniej a klimatyzator wyglada jakby byl zepsuty od zawsze. Pan wychodzi i obiecuje pomoc. Przez nastepne dwie dodziny przychodzi kilku innych specow ktorzy rowniez rozkladaja rece. W pewnym momencie chce juz opuscic hotel bo po drugiej stronie ulicy zauwazylem inny wielki i nowoczesny. Tam ceny byly duzo wyzsze ale nie az tak zeby nie mozna bylo tyle zaplacic. Po namowach mojej zony zostaje jednak w naszej norze zeby nie rozdzielac sie z naszymi przyjacjolmi. Jedziemy na Ferry Terminal i kupujemy bilety na dzien nastepny. Cebu to jedyne miasto na Filipinach gdzie kierowcy taksi jezdza na " taksi meter" bezproblemowo i nie probuja kiwac pasazerow. Od terminala idziemy piechota w strone miasta. Dochodzimy do jakiegos pomnika mauzoleum poswieconemu powstawaniu filipinskiej panstwowosci ze scenkami historycznymi. Miejsce to jest chyba ulubione przez mlodych ludzi ktorych jest tu sporo. Nastepnie dochodzimy do starego kosciola w ktorym zapalamy swieczki naszym bliskim zmarlym. Po wyjsciu z kosciola podchodzimy pod Krzyz Magellana ktory nie jest n srodku kosciola jak to pisza niektorzy podroznicy a na zewnatrz pod ozdobnie wybudowanym baldahimem. Robimy fotki i przechodzimy na placyk gdzie widzimy knajpke. Zjadamy tam kolacje i taksowka wracamy do naszego hardcorowego hotelu. Nie polece go nikomu bo bylbym sadystyczna swinia. Proponuje za to wszystkim budzetowcom siec hoteli "GO" ktora jest wzorcowa i super tania.
W nocy nie moge spac. W pokoju sauna. Wychodze do lobby ktore jest pod chmurka czesciowo przykryte dachem. Tu w fotelu probuje spac ale moskity mi nie daja. Wracam do pokoju i do rana mecze sie zalewajac sie potem.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (10)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015