Geoblog.pl    geminus    Podróże    Hongkong,Filipiny,Macau i Chiny    Hong Kong - Big Budda na wyspie Lantau i wioska rybacka Tai O
Zwiń mapę
2013
14
mar

Hong Kong - Big Budda na wyspie Lantau i wioska rybacka Tai O

 
Hong Kong
Hong Kong, Kowloon City
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 14018 km
 
Sniadanie jemy w pokoju po wczesniejszych zakupach w 7/11. Na stacji metra doladowujemy karty Octopus i jedziemy na wyspe Lantau. Podroz trwa przeszlo pol godziny. W wagonie doslownie wszyscy od mlodego do starego klepia cos w I´podach lub tabletach albo rozmawiaja przez telefon. Nie widzialem nikogo czytajacego gazete. Wszyscy cos klepali albo grali w jakies smieszne gry.
Dojezdzamy do stacji Tung Chung skad odjezdza kolejka linowa do Wielkiego Buddy. Kolejka jest oddalona od metra raptem jakies 50 metrow. Tutaj dostajemy w ryja od losu i to bardzo. Okazuje sie ze od dzisiaj przez tydzien jest serwis kolejki linowej i do Wielkiego Buddy jezdza tylko autobusy. Ustawiamy sie w 200-tu metrowej kolejce i cierpliwie czekamy na autobus Nr. 15. Po jakims czasie odchodze na papierosa i poznaje fajna Ukrainke ktora z kolezanka robila podobna wycieczke. Mowi ze pracuja w jakiejs´firmie eksportowej w Guangzhou i zrobily sobie wycieczke bo maja wolne do wieczora. Z zachowania jej wnioskuje ze ta firma eksportuje glownie tancerki na rurce. Powiem tylko tyle ze panienka byla bardzo swobodna i skladala propozycje wspolnej zabawy w imie poglebiania przyjazni polsko-ukrainskiej. Dziwilo mnie to troche bo ja stary piernik z wielkim miesniem piwnym nie bardzo pasowalem do mlodej i atrakcyjnej laski ale zycie jest pelne niespodzianek. Niestety mialem przy sobie kotwice ktora skutecznie mnie zniechecila do flirtowania z panienka. Dusza cierpiala ale rozum podpowiadal ze miala racje.
Za nami w kolejce stala dziewczyna ze starsza pania ale tak sliczna ze nie moglismy od niej razem z Markiem oderwac wzroku. Poprostu zjawiskowa. Z ich rozmowy wyczailem ze to Rosjanki. Dziewczyna byla doskonala wiec dalsze stanie w kolejce bylo dosyc przyjemne dla oka.
Po godzinc e stania wsiadamy do autobusu i zaczyna sie jazda z zakretu w zakret i tak przez trzy kwadranse. Po drodze piekne widoki i tym bardziej zalujemy ze nie jedziemy kolejka linowa ktora na skroty jedzie tam 5 km. Autobus jedzie serpentynami naokolo gor wiec trwa to tak dlugo. Po drodze mijamy jakis klasztor pieknie polozony na jednym ze wzgorz.
Przy petli autobusowej miejscowi postawili stragany na ktorych sprzedawali pamiatki i inne badziewie.
Idziemy w strone terenu klasztornego skad wchodzi sie po schodach do Wielkiego Buddy. W glebi miesci sie wielki klasztor w czego czesc modlitewna przeznaczona jest dla zwiedzajacych. W srodku kolorowo i dostojnie. Ludzie zapalaja kadzidelka i modla sie do Buddy. Robimy fotki i idziemy w strone schodow prowadzacych do Buddy. Po drodze kupuje na pamiatke pieknie wykonana rzezbe. Tu dopada mnie znowu Ukrainka i chce ognia. Moja zona patrzy na nia tak ze ta woli sie oddalic.
Na gore wchodza Ania,Grazyna i Marek bo ja uznalem ze dla mnie na Himalaje jest za wczesnie. Siedze na dole i obserwuje Chinczykow dracych sie okropnie i ciagle cos glumiacych. Gdy zaczynam juz przysypiac pojawiaja sie nasi . Idziemy spacerkiem do autobusu i postanawiamy jechac do wioski rybackiej Tai O w ktorej kreci sie duzo filmow akcji. Od Buddy jak i ze stacji poczatkowej kolejki mozna tam dojechac autobusem Nr.2
Po wyjsciu z autobusu zaczepia nas koles proponujac za jakies grosze przejazdzke lodzia po kanalach przy ktorych jest polozona wioska a takze na ogladanie bialych delfinow. Lodzie sa 10-cio osobowe a silniki maja chyba od F-16 bo jak wracalismy to pan kierowca tak przylozyl gazu ze sie omal nie unieslismy w powietrze.
Przejazd kanalami byl ciekawy choiciaz troche smierdzialo. Gdy dojechalismy to ruszylismy na spacer po uliczkach wioski o ile mozna to nazwac uliczkami. Byly to raczej waskie przejscia miedzy domami przy ktorych staly stragany i sklepiki ze wszystkim co plywalo i pelzalo w morzu. Wchodzimy do malego muzeum z wolnym wstepem gdzie miejscowi zgromadzili pamiatki dotyczace tej miejscowosci ktore byly ciekawie i pomyslowo wystawione.
W tej wiosce czulo sie klimat Chin. Dochodzimy do placyku z jakas swiatynia i odpoczyamy. Zagaduje nas pan pytajac czy nie chcemy czegos zjesc. Mowie mu ze mamy ochote na ryby skoro jestesmy w wiosce rybackiej i pan prowadzi nas do knajpki przy kanale gdzie bylismy jedynymi goscmi. Ide z nim na bazarek pokazujec jaka rybe chcemy zjesc i padlo na barakude. Po pol godzinie potrawa byla gotowa. Ryba byla wysmienita i wreszcie zamiast ryzu dostalismy frytki chociaz bylo ich malo. Byla tez jakas zielenina ale co to bylo to zabijcie mnie ale nie wiem. Na pocieszenie dodam ze inni tez nie wiedzieli ale dalo sie zjesc.
Wracajac pojechalismy inna linia zeby dojechac do terminala promowego skad plyna statki do Macau. Oczywiscie wysiedlismy jedna stacje wczesniej zeby sie przejsc i poogladac okolice. Niestety byla tu budowa i niewiele bylo widac bo wszystko bylo zasloniete drewnianymi plotami.
Terminal promowy z zewnatrz wygladal jak luksusowy hotel u nas. Szklo i aluminium a na podlodze marmury. Wjezdzamy na pierwsze pietro i w kasie kupujemy bilety na interesujaca nas godzine 11.
Za bilety placilismy po 128 HKD a za powrot 143 HKD. Nie bardzo rozumie dlaczego bo trasa ta sama i i ludzi komplet. Moze licza na to ze jak ktos wygra w kasynie to moze zaplacic wiecej. Po przeciwnej stronie jak kasy byly stanowiska odprawy bagazu jak na lotniskach. Przestronne pomieszczenie wygladajace bardziej jak hol w duzym banku.
Wracajac do hotelu wstepujemy do znajomej pizzeri i tym razem zjadam pyszna pizze. Chwilowo nie moglem przelknac ryzu.
W hotelu dogaduje sie z pania od konkurencji zeby u nich zostawic bagaze na czas pobytu w Macau i Shenzhen. Postanawiamy jechac tam z malymi plecaczkami ladujac do nich bielizne na zmiane i kosmetyczki.
Wychodzimy jeszcze na spacer i kolo polnocy idziemy spac.

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (60)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015