Geoblog.pl    geminus    Podróże    Statkiem wycieczkowym z Kapsztadu do Genui    Kapsztad i zaokretowanie na MSC Simfonia
Zwiń mapę
2014
17
mar

Kapsztad i zaokretowanie na MSC Simfonia

 
Republika Południowej Afryki
Republika Południowej Afryki, Cape Town
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11957 km
 
O 9 rano pakujemy sie z bagazami do autobusu. W programie mamy zwiedzanie miasta i ogrodu botanicznego po czym mamy jechac na statek. Tym razem czekamy chwile na jednego goscia ktory chyba zaspal. Autobus wiezie nas na plac glowny miasta prze ktorym stoi fort obronny postawiony jeszcze za rzadow Holendrow. Fort pieknie utrzymany i otoczony fosa. Czesc grupy udaje sie na dach zabudowan fortecznych skad jest przepiekny widok na Gore Stolowa. Gora ma na czubku jakby czape z chmur ktore leniwie sie leja w dol zeby w polowie zaniknac. Sprawia to niesamowite wrazenie. Przy placu jest ratusz i biblioteka narodowa. Ruch na drogach spory chociaz korkow nie ma. Miasto jest nowoczesne ale ma tez czesc gdzie sa zabytkowe kamieniczki wiktorianskie. Niedaleko od placu jest park w ktorym stoi budynek parlamentu wygladajacy jak palac. Jest tez tam kosciol stary jak na Kapsztad bo pochodzacy z XVIII wieku.W parku duzo wiewiorek ktore jedza z reki. Byla nawet jedna wiewiorka albinos. Park konczy sie Muzeum i Planetarium. Teren wybitnie piekny i zachecajacy do odpoczynku.
Nastepnie jedziemy do dzielnicy w ktorej mieszkali kiedys niewolnicy. Domki niewolnikow to teraz tam hicior jakich malo. Nowobogaccy kupuja je i renowuja bo jest to modne. Dzielnica wczesniej nie nalezala do najspokojniejszych ale teraz to sie zmienia bo za duzy kapital tam wchodzi. Ciekawostka jest to ze nie bylo tam numerow domow. Kazdy dom byl w innym kolorze wiec mowiono i pisano pan taki i taki ulica taka i taka dom czerwony albo niebieski. Niektore domy sa w ruinie ale sie tego nie sprzata bo to przeciez historia. Ulice sa dosyc strome i przypominaja troche San Francisko.
Nastepnie jedziemy do ogrodu botanicznego ktory jest polozony za miastem u podnoza sporej gory.
Po wejsciu przechodzimy obok popiersia Mandeli jednego z wielu jakie widzielismy od przyjazdu. Poniewaz jest tu pozna jesien ogrod nie wyglada zbyt kolorowo. Jednym slowem dupy nie urywa.
Panie ruszaja ogladac kwiatki a ja z Markiem na piwko. Robie fote z pania menager knajpy. Kelnerki smigaja w strojach ludowych i Klientele lapia juz w alejkach oddalonych kilkadziesiat metrow od knajpy. Pijemy piwko po 3 euro za szklanice i po zdemaskowaniu przez nasze zony wracamy do wyjscia. Ogrod jest spory i mozna go zwiedzac bryczka jak sie ma czas. Przy wyjsciu sklepik z pamiatkami w cenie zaporowej.
Autobus wiezie nas do portu gdzie czaka na nas statek. Przejezdzamy przez port ogladajac wyslipowane mniejsze jednostki. Port nie jest jeszcze przygotowany na przyjmowanie statkow pasazerskich i terminal sprawia wrazenie jakby byl po tornado. Tu rozstajemy sie z Agnes i jako jedyni dajemy jej napiwek majac nadzieje ze dostanie zwrot kasy za bilety ktore mielismy na ten dzien bo okazalo sie ze kmolejka na Gore Stolowa stala. Mielismy dzieki niej duzo szczescia ale towarzystwo nie bylo wyrywne z napiwkiem.
Procedury zaokretowania trwaly strasznie dlugo. W hali w ktorej czekalismy bylo goraco i nie bylo gdzie usiasc. Zapytalem jedna ze Stewardess czy moge gdzies kicnac bo mam rozrusznik i jest mi niezbyt dobrze po czym pani zaprowadzila mnie na poczatek kolejki. Dzieki temu nie musialem czekac kolejnej godziny. Moja zonka zalapoala sie ze mna ale Marek z Grazyna musieli czekac. Nasz bagaz zostal juz odebrany przed terminalem wiec na statek wchodzilismy tylko z bagazem podrecznym. Poniewaz to mial byc juz nasz czwarty rejs mielismy orientacje na statku dzieki czemu trafilismy do kabiny od pierwszego strzalu.
Ku naszemu zdziwieniu zauwazylismy ze mamy oddzielne lozka dzieki czemu kabina wydawala sie wieksza. Mimo ze numery kabin mielismy kolejne Marek z Grazyna kabine mieli po drugiej stronie statku gdyz podzial byl na parzyste i nieparzyste. Dobrze ze zaraz bylo przejscie na druga strone bo przynajmniej nie musielismy daleko do siebie chodzic. Po wstepnym rozpakowaniu ruszamy na gorny poklad ogladac port czekajac na odbicie od brzegu.
Piec dlugich sygnalow syrena okretowa obwiescilo nam ze ruszamy. Statek leniwie odbil od nabrzeza i ruszyl przez port ku wyjsciu. Po drodze mijalismy sporo duzych trawlerow rybackich i wieze wiertnicze. Port w Kapsztadzie jest dosyc rozlegly wiec wyjscie z portu troche trwalo. Towarzystwo na statku raczej zbowidowskie. Srednia wieku ok. 70 lat. My nalezelismy do najmlodszych chociaz swoje latka mamy. Naliczylismy 5 dzieci co bylo milym przerywnikiem w tym zbiegowisku geriatrycznym.
Po wyjsciu z portu przebieramy sie i idziemy do restauracji zobaczyc nasze miejsca. Stol dostalismy do spolki z para starszych austryjakow z naszej grupy wycieczkowej. Ciekawostka bylo to ze statek byl pelen. My wybralismy kolacje w pierwszej turze o 18. Pierwsza kolacja nie byla rewelacyjna chociaz kelnerzy starali sie jak mogli. Pozniej ruszylismy na zwiedzenie statku odwiedzajac po drodze fajna knajpke z piwem za 3.16 $. Wszystkie ceny na statku byly w dolkach ale nikt ich nie przyjmowal poza kasynem. Placilo sie karta pokladowa ktora byla rowniez kluczem do kabiny. Pozno w nocy udalismy sie na spoczynek cieszac sie ze przez nastepne 18 dni nie bedziemy musieli sie pakowac.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (48)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
anthem
anthem - 2014-07-03 09:26
Marku, ale mam zaległości. Dopiero tutaj dotarłem. W ogóle nie otrzymywałem powiadomień, a zawsze przecież wysyłają.
Kapsztad w ogóle nie wygląda jak Afryka.
Musicie następnym razem takim pociągiem z Pretorii się wybrać nad wodospady :
www.rosvos.com
 
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015