Geoblog.pl    geminus    Podróże    Statkiem wycieczkowym z Kapsztadu do Genui    Rzym
Zwiń mapę
2014
04
kwi

Rzym

 
Włochy
Włochy, Civitavecchia
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 23124 km
 
Gdy idziemy na sniadanie statek juz stoi w Civitavecchia ktora jest portem obslugujacym aglomeracje rzymska. Stoimy przy terminalu wlasnam linii MSC. Spad statku do bramy portowej jezdzi autobus wynajety przez MSC. Wychodzimy z portu i idziemy do miasta a po drodze dowiadujemy sie ze stacja kolejowa jest w druga strone wiec klnac pod nosem wracamy. Mamy szczescie bo za chwile ma przyjechac pociag do Rzymu. Kupujemy bilety powrotne po 6 euro w jedna strone. Pociag relacji Pisa-Rzym nie nalezy do luksusowych. Odstepy miedzy siedzeniami sa tak male ze trudno siedziec . Nogi trzeba trzymac miedzy nogami pasazera z naprzeciwka bo inaczej sie nie da. Jezeli nasze nowe Pindolino takie beda to nie zazdroszcze przyszlym podroznym.
Po ok. godzinie jazdy dojezdzamy do stacji Termini. Pogoda jest zmienna i tu tez miedzy budynkami trudno wytrzymac z goraca a jak powieje wiaterek to jest zimno. Kupujemy bilet calodzienny na wszestkie srodki transportu miejsckiego i ruszamy pod Koloseum. Tu niemilosierny tlok. Postanawiamy isc na Forum Romanum. Tu takze sporo ludzi ale po kilkunastu minutach kupujemy bilety w cenie 12 euro za Forum Romanum i Koloseum razem. Mimo ze w Rzymie jestem trzeci raz to pierwszy raz bylem na Forum Romanum. Teraz dopiero bylem wsciekly na siebie ze wczesniej nie zadbalem o kondycje. Spacerowanie po antycznych uliczkach wylozonych kamieniami bylo dosyc meczace. Mijamy Palatyn i resztki swiatyn ktore kiedys musialy zapierac dech w piersiach. Jest tu wspaniale ale jak dla mnie za duzo ludzi. Kiedys tu jeszcze przyjade i wejde jako jeden z pierwszych to dopiero bedzie przezycie. Wychodzimy bocznym wyjsciem przy drodze prowadzacej do Mauzoleum Victora Emmanulela.
Poniewaz ja juz tam bylem zostaje podziwiajac Forum Romanum a moi biegna ogladac Mauzoleum.
W Rzymie mialem nadzieje spotkac sie z naszym przyjacielem Mariuszem ktory jest jednym z 12 oficjalnych przewodnikow watykanskich i jedynym Polakiem sposrod nich. Kiedys nawet gazeta Wprost napisala o nim duzy artykul.
Niestety Mario byl akurat na wojazach po Iranie i do spotkania nie doszlo. Bardziej zasobni turysci moga go wynajac jako przewodnika nie tylko po Rzymie bo on moze rowniez swietnie pokazac Neapol ,Pompeje i Monte Cassino . Mario ma tak ogromny zasob wiadomosci ze sluchanie go to przyjemnosc. Mario rowniez pisze na geoblogu i zachecam wszystkich do czytania o jego podrozach.
Czekajac na moich kupuje butelke wody mineralnej w cenie francuskiego szampana. Zdzierstwo kupczykow przekracza tu wszelkie granice. Gdy przychodza moi wracamy pod Koloseum. Poniewaz mamy jeszcze sporo czasu wchodzimy do srodka odczekujac w ogromnej kolejce ktora sie okazala kolejka do kasy. My mielismy juz bilety i moglismy to ominac . Nasz blad.
Grazyna z Markiem jeszcze tu nie byli wiec wejscie bylo jak najbardziej zasadne. Widac ze Koloseum opdpicowane na perlowo ale tlumy ludzi powalaja. Po wyjsciu posilamy sie jakimis sandwiczami kupionymi w budzie stojacej przy wyjsciu.
Od jednego gostka dowiaduje sie ze do Watykanu mozemy dojechac autobusem. W ostatniej chwili wskakujemy do busa ktory akurat podjechal i jedziemy podziwiajac miasto. Jechalismy kilkanascie minut mijajac piekne budowle wkomponowane w ruiny i kamienice. Tutaj potrafili pogodzic historie z terazniejszoscia.
Do Watykanu podjezdzamy od strony wejscia dla personelu watykanskiego. Na placu Sw. Piotra tlumy mimo ze nie bylo zadnej mszy. Kolejka do Bazyliki byla tak wielka ze odpuszczamy sobie i po spedzeniu jakiegos czasu na placu ruszamy w strone Tybru. Dochodzimy do Zamku Aniola ktory jest dawnym mauzoleum cesarza Hadriana. Grazyna z Markiem Ida ogladac a my zostajemy odpoczywajac w cieniu obok przystanku autobusowego z ktorego mielismy jechac na Termini. My juz Zamek Aniola znamy wiec nie musimy juz tam isc. Ania jest znakomitym piechurem ale widac ze i ona ma juz dosc. Ja w ciagu ostatniego roku nie chodzilem tyle co teraz w czasie tego urlopu wiec jestem zdechniety.
Peron z ktorego jedziemy do Civitavecchia jest oddalony od glownego wejscia na Termini i trzeba przejsc ok. kilometr wzdluz dworca z jego prawej strony patrzac na wprost wejscia. Pociag nasz odjezdzal z czesci dworca przeznaczonej dla pociagow regionalnych z peronu 29. Z trudem udaje sie nam znalezc miejsca siedzace. Ja ze zmeczenia przysypiam mimo ze widoczki za oknem sa wybitnie ciekawe.Po godzinie wysiadamy w Civitavecchia i wracajac na statek siadamy jeszcze w kawiarence na kawe. Grazyna wkurza sie bo chce kawe latte a oni podaja jej capucino.
Na statku pakujemy walizy bo w nocy musimy je wystawic przed kabiny. Obsluga bagazowa zniesie je do terminala oszczedzajac nam targania po statku.
Wieczorem pozegnalny wieczor w dyskotece . Tu spotykamy naszych artystow z ktorymi zegnamy sie serdecznie zyczac im sukcesow. Ostatni raz bawimy sie z naszymi Wlochami ze Szwajcarii zyczac sobie zebysmy sie jeszcze spotkali. Do kabin wracamy pozno w nocy ale to nie tragedia bo przed nami 14 godzin jazdy autobusem do Wiednia i bedzie mozna spac.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (34)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
anthem
anthem - 2014-07-04 09:54
Ile ta woda kosztowała że drogo? trzeba było się targować.
To Mario taki kościółkowy?
To Watykan tylko 12 przewodników posiada?
To kto te tłumy oprowadza, żeby nie zadeptały wszystkiego?
 
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015