Geoblog.pl    geminus    Podróże    Ziemia Swieta    Dzien w ktorym chciano nas ukamienowac
Zwiń mapę
2015
05
mar

Dzien w ktorym chciano nas ukamienowac

 
Izrael
Izrael, Jerusalem
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2580 km
 
Schodzimy na sniadanie po 8 a tu siedzi kilku Arafatow z kobitkami w rozmiarze ja x 3 i nie ma co jesc. Ich talerze sie przesypuja i patrze zdziwiony ze mozna az tyle zjesc. Zerkam na pana kucharza a ten usmiechajac sie pokazuje na puste tace i zegarek. Pokazuje mu ulotke hotelu ze sniadanie jest do 10 i pan mruczac cos pewnie niemilego idzie do kuchni szykowac dla nas jezdzenie. Przynosi jakas salatke z zielonych i kwasnych pomidorow i troche humusu. Pytam czy mozemy dostac jajka ale pan olewajac mnie wraca do kuchni i zamyka drzwi. Widac ze tu jedza po wydrze. Kto pierwszy zje to drugiemu wydrze.
Kapeczke podkurwieni wychodzimy z hotelu i idziemy do wieczernika ktory byl ok. 30 metrow od naszego hotelu. Placimy cerberowi z meczetu 5 szakali za wejscie. Ludzi malo. Do wieczernika wchodza zarowno chrzescijanie jak i moslemy ale do meczetu mnie nie wpuscili. Nastepnie idziemy do kosciola Pater Noster ktory byl oddalony od hotelu ok. 70 metrow. Tu sami Polacy. Trafilismy na dwie wycieczki z Polski obslugiwane przez mlodych ksiezy. W pewnym momencie stanalem pod sciana bo mialem wrazenie ze za chwile jezus zstapi z nieba i rozgoni towarzystwo. Nie chodzi to o pielgrzymow a o ksiezy ktorzy ich prowadzili. Panowie ksieza urzadzili na dziedzincu kosiola bazar sprzedajac wiermym lanczuszki. Bylo slychac tylko :
Prosze panstwa ojciec Krzysztof ma jeszcze lancuszki. Prosze szybko po 20 zl. Wtem jedna starsza pani krzyczy -ale ja nimom 20 zl. na co ksiadz spokojnie ;-nie szkodzi moga byc dolary. Sodoma i Gomora. Czekalem tylko az nastapi cud i Jezus pogoni tych kupczykow.
Nastepnie idziemy na punkt widokowy bo byla piekna pogoda na fotki. Tam spotykamy brata naszego wlasciciela hotelu ktory proponuje nam ze nas zawiezie swoim autem do klasztoru i cerkwi Marii Magdaleny gdzie Jezus objawil sie jej po zmartwychwstaniu.
Mowimy ze chetnie ale najpierw musimy isc do kosiola Flavius Deus czy jak mu tam gdzie podobno Jezus plakal nad swoim ludem .
Wracamy i pan kierowca wiezie nas do cerkwi. Cerkiew przepiekna i bogato zdobiona. Mniszki ubrane bardzo skromnie pracuja w ogrodzie . Piekne i intrygujace miejsce. Jest tez stad piekny widok na miasto.
Powrotna droga do hotelu to droga przez meke. Trzeba wspinac sie kilkaset metrow pod gore tak stroma ze kilka razy chcialem umierac i prosilem Anie zeby mnie tam zostawila. Przejezdzajacy taksiarze proponowali mi podrzutke ale bylem ambitny i nie chialem. Robiac co kilkadziesiat krokow pauzy wdrapalem sie wreszcie do hotelu gdzie zaleglem na godzinke.
W hotelu postanowilem ze nie bede czekal do wieczora tylko juz pojade oddac auto.
Jedziemy do w duzym ruchu i w pewnym momencie widze ze przed autem stoi kilkunastu mlodziencow podobnie jak za nami i nikt z tylu nie jedzie. Podchodzi do mnie wyrostek z kamieniem w reku i nienawiscia w oczach i pyta pokazujac na mnie; Izraeli -pyta. Ja na to nie a on na to ; "no to ku..wa kto ?" Mowie Poland a on "wat is fuck Poland" wiec mowie mu Bolanda bo kiedys wyczytalem ze tak sie u arabow nazywa Polska. Ten pomyslal i rozczarowany mowi "Poland is OK" i pozwala nam jechac. Widze ze Ania przybrala odcien najbielszej bieli a ja jestem mokry jak po kapieli. Udalo sie ale bylo blisko. Pomyslalem co by bylo gdyby kolezka nie wiedzial co to jest Bolanda ?
Najsmutniejsze w tym bylo to ze ma chodnikach stali dorosli arabowie ktorzy z aprobata kiwali glowami gdy malolaty mierzyly do nas kamieniami. Jerozolima nie jest jednak bezpieczna.
Po dojechaniu do Centrum pytam opryskliwa policjantke o ulice przy ktorej jest biuro wynajmu aut. Ta pokazuje cos na odczepnego na zasadzie pocaluj mnie w dupe. Jezdze tak ok. godzine i wreszcie trafiam. Po zatankowaniu auta jade do garazu skad bralem Auto. pan odbierajacy auto jest zdziwiony ze pddaje pojazd bez zadrapania. Mowi ze jestem pierwszy w tym roku ktory nie mial uszkodzen auta.
Idziemy w strone starego miasta przez dzielnice zydowska. Tu jest inny swiat. Czysto i bezpiecznie. Stajemy zeby zerknac na mape i podc hodzi do nas starszy pan pytajac czy moze nam pomoc. Mowie ze potrzebuje wejsc do knajpki zeby sie napic piwa na stres a zona do toalety. Opowiadam mu co mnie spotkalo gdy jechalem do Centrum a on w szoku mowi ze wezwie policje. Mowie mu ze to nie ma sensu bo tamtych malolatow pewnie juz nie ma a ma tylko stracimy czas.
Gostek prowadzi nas do knajpy znajomego ktora byla na super eleganckim osiedku pilnowanym przez wojsko. Dostalem zimne piwko a Ania soczek. pani proponowala obiad ale grzecznie odmowilem tlumaczac ze chcemy isc na Kotel pod sciane placzu.
Poprosilem o rachunek ale pani powiedziala ze jestesmy ich goscmi a jej jest bardzo przykro ze spotkala nas taka niebezpieczna przygoda w jej miescie. Milo z jej strony.
Pani z knajpy radzi nam pojechac taksowka bo ta stad na Kotel kosztuje tylko 21 szakali. Faktycznie tyle zaplacilismy.
Na Kotel wchodzi sie jak do samolotu. Kontrola bagazu i bramki.
Na placu tlum mlodych ludzi w ogromnym kole trzymajacych sie za rece i spiewajacych. Kobiety wchodza z prawej strony a mezczyzni z lewej.
Podchodzi do mnie rudy Chasyd i pyta czy jestem ruski. Mowie ze nie a on czy mowie po rusku ? Mowie ze troche a ten od razu cza moja matka jest zydowka bo jak tak to ja jestem Zydem. Mowie mu ze ma pecha bo nikt z mojej rodziny nie byl Zydem a on zebym pomyslal bo moze babcia byla i ciagnie mnie do stolika gdzie stoja jeszcze trzej inni. Zastanawiam sie czego ode mnie chca a tu jeden zaczyna mi okrecac reke jakims sznurkiem. Wyszarpnalem reke i poprposilem zeby sie ode mnie odpier....l.
Ci staneli jak wryci ale zaden sie nie odezwal. Odszedlem od nich zniesmaczony i odeszla mi ochota do zwiedzania sciany. Zauwazylem jeszcze ze po lewej stronie byl jakby oswietlony tunel z regalami i stolami przy ktorych mlodzi Chasydzi studiowali Tore.
Nie wchodzilem tam bo obawialem sie ze tamci tez beda mnie chcieli przerobic na Zyda.
Wychodze na plac i idziemy do bramy na ktorej jest napisane ze tam jest wejscie do podziemi. Mam ochote bo bilety nie drogie. Wejsciowka dla doroslego to 30 szakali. Wchodzi sie z przewodnikiem a trase przechodzi sie w 1.5 godz.
Ania zaklada protest ze ona tam nie wejdzie wiec ze smutkiem rezygnuje. Wychodzimy na strone arabska starowki i i jed´nej z knajpek jemy obiad lepszy jak ten w Bokek za jedyne 16 euro.
Do wieczora lazimy po starym miescie odwiedzajac wiele kosciolow niewiadomych odlamow chrzescijanstwa. Poprostu nie chcialo sie nam zaglebiac jakich.
Stare miasto w Jerozolimie ma swoj urok i mozna tu godzinami spacerowac po niezliczonych uliczkach pamietajacych czasy rzymskie.
Na koniec przy bramie Heroda kupujemy owoce bo tu bylo najtaniej a owoce najladniejsze. Kupuje ntez za 2 euro ogromny blok sezamowy ktory jedlismy az do wyjazdu.
Pozniej przy bramie Damascenskiej po drugiej stronie ulicy na malym dworcu wsiadamy w autobus 275 i jedziemy do hotelu.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 258 komentarzy258 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015