Geoblog.pl    geminus    Podróże    Statkiem z Mauritiusa do Savony    Nie wszyscy Arabowie chca sie wysadzic.
Zwiń mapę
2016
12
kwi

Nie wszyscy Arabowie chca sie wysadzic.

 
Oman
Oman, Şalālah
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 12808 km
 
Kolejne 4 dni na statku uplywaja na kapielach w basenie i byczeniu sie wokol niego. Wieczorami chodzimy na wystepy artystow. Zachodzimy tez do dyskoteki ktora swieci pustkami. Marek z Grazyna baja taki popis tanca ze postanowilem zostac ich menagerem.Niestety artysci mi sie zbiesili i nic z tego nie bylo. Zonka moja brala udzial w kazdej zadymie gimnastycznej czy tanecznej na pokladzie nazywanych dla zmylki animacjami.
Zrobilem spacerek do duty free po fajeczki i sondowalem sprzedawce czy aby nie pusci flaszeczki z natychmiastowa dostawa do kabiny ale paq Serb trzasl gaciami i nic z tego nie wyszlo.
Spotykamy innych Polakow z ktorych specjalnie sympatyczni sa Jurek i Gabrysia. Piekna para i nie dosc ze elegancka to jeszcze sa to ludzie z ktorymi mozna godzinami dyskutowac. Spotykamy tez poznanych Rosjan i Ukrainki. Wieczorami gramy w karcieta przy piwku na gornym pokladzie gdzie mozna palic.
Na poczatku rejsu pogniewalem sie na Kasyno bo okazalo sie byc malutkim koszmarkiem z dwoma jednorekimi bandytami na krzyz wiec omijalem je szerokim lukiem. Znalazlem za to ciche miejsce na dziobie gdzie byla winoteka. Poniewaz ceny byly z ksiezyca bo za lampke wina zyczyli sobie 8-12 euro bylo tam zawsze pusto. Siadalem wiec sobie w glebokim fotelu i sluchalem ksiazke albo muzyke.
Czwartego dnia doplynelismy do Salalah.
Miasto jest oddalone od portu o 20 km. wiec zeby sie tam dostac trzeba wziac taksowke ktora kosztuje 40 euro.
Tutaj wycieczki ze statku nie mamy wiec jedziemy sami. Taksowkarz byl nieugiety i za nasza paczke skasowal 120 euro. Negocjacje zaczynaly sie od 200 euro i byly twarde.
Pan zgodzil sie w tej cenie wozic nas kilka godzin po miescie pokazujac to co ciekawe i pozniej odwiezc nas na statek. Na wstepie zajechal do sklepu kuzyna gdzie kupil dla nas wode. Poniewaz bylo strasznie goraco woda przydala sie jak najbardziej. Nastepnie podjechal pod jakis bazarek owocowy i kupil dla nas malutkie banany. Byly bardzo slodkie i smaczne.
Nastepnym punktem programu byl palac sultana. Niestety nie bylo go chyba w domu bo brama byla zamknieta. Palac polozony jest nad morzem i okolony pieknym parkiem.
Salalah to mlode ok. 100 tys. miasto,bardzo nowoczesne i jak na kraje arabskie niezwykle czyste.Architektow musza chyba wybierac uzdolnionych bo budowle sa zachwycajace a urbanisci zadbali o szerokie ulice na ktorych panuje niewielki ruch.
Po wizycie u sultana jedziemy na zakupy. Pan kierowca wysadza nas przy fajnym bazarku na ktorym kupujemy kadzidlo do kominka a Ania reperuje sobie u miejscowego szewca buty. Kupuje tez "arafatke" w typowym dla Omanu kolorze brazowo szarym. Niestety nic innego nie kupilem bo podkoszulki byly na mnie za male albo badziewiaste.
Alkoholu tu nie uswiadczysz a na jedzenie nie mielismy ochoty.
Kraj ten liczy sobie 2 mln. mieszkancow i 2 mln. robotnikow zagranicznych. Na ulicach widuje sie sporo rowerow i nowych aut. Obecnie w budowie jest kilkanascie hoteli. Ludzie sa bardzo przyjazni i ani przez chwile nie czulismy sie zagrozeni.
Co najwazniejsze sprzedawcy nie sa nachalni i nie ciagna za rekaw przez co mozna spokojnie poszukac dla siebie czegos interesujacego.
Po zakupach moi ida na plaze kolo bazarku sprawdzic jaka jest woda a ja zalegam w cieniu i czekam na nich obserwujac miejscowych.
Nastepnie pan wiezie nas do najwiekszego meczetu w miescie gdzie nawet "niewierny" moze wejsc, W podcieniach panuje mily chlodek ale ludzi jest niewielu a wlasciwie to tylko sa turysci. Robimy fotki a ja jeszcze przez chwile filmuje. Pan kierowca wozi nas jeszcze troche po miescie po czym odwozi nas w strone statku. Pytam go czy w poblizu portu nie ma jakiejs plazy a pan mowi ze jest i wiezie nas prosto na plaze. Tam widzimy juz spora grupe pasazerow i zalogantow z naszego statku. Fale wala jak wsciekle ale nas to nie przeraza i dla zabawy walczymy z nimi przez kolejne 3 godziny.
Ku naszej wielkiej uciesze na plaze przyjezdza shuttle bus ktory odwozi nas na statek.
O 19 ruszamy w strone Akaby. Kolejne dwa dni na morzu przed nami po czym zacznie sie prawdziwe zwiedzanie.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (1)
! Komentarze moga dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy
stock
stock - 2016-07-20 23:21
Zgadzam się, Salala to bardzo fajne miasto. A być tam z dziećmi, które Arabowie bardzo lubią, to już w ogóle sama przyjemność.
 
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015