Geoblog.pl    geminus    Podróże    Rodos 2001    Najazd na hotel
Zwiń mapę
2001
16
wrz

Najazd na hotel

 
Grecja
Grecja, Ródos
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1680 km
 
Od rana w hotelu ruch. Widac dodatkowe osoby w obsludze hotelu i restauracji. Zaciekawieni pytamy co sie dzieje. Ostatecznie jedno skrzydlo hotelu bylo zupelnie puste i zamkniete na glucho. Manolis mowi ze ma przyjechac duzo gosci ktorzy odwolali wyjazdy do Ameryki. Od poludnia zaczyna sie istny najazd na hotel. Podjezdzaja kolejne autobusy i wysypuja sie dziesiatki nowych gosci. Jako pierwsza melduje sie niemiecka grupa bowlingowcow. Panowie sprawiaja wrazenie cieplych chlopcow czyli po polsku pedalow. Pewnie tak i jest bo niektorzy prowadzaja sie za raczki. W barze tlum. Na szczescie Manolis dba o nas i nie musimy czekac w kolejce po napoje. Zaczyna sie walka o lezaki. Po przyjezdzie grupy Holendrow robi sie naprawde tloczno. Hotel zapelnil sie do ostatniego miejsca i jest teraz bardzo glosno. Zaczynamy zalowac ze taz narzekalismy na cisze i wyludnienie w pierwszych dniach. Wsiadamy wiec w autko i jedziemy dalej zwiedzac wyspe. Jedziemy na druga strone wyspy gdzie sa kolejne ruiny ze sporym Akropolem. Poznajemy tam 3 Polki ktore podrozuja od wyspy do wyspy. Fajna sprawa ale na to potrzeba duzo czasu. Ruiny polozone sa na sporym wzniesieniu z ktorego rozciaga sie przepiekny widok na morze. Spedzamy tam troche czasu i udajemy sie do knajpki na obiad. Wracajac zatrzymujemy sie jeszcze w Rodos i spacerujemy troche po miescie. Nastepnie obieramy kierunek naszego hotelu. Poniewaz bylo jeszcze wczesnie postanawiamy jechac do dolinki gdzie jest rezerwat motyli. Faktycznie motyle nyly ale nie az tak duzo. Wracamy na parking i tu zaskoczka . Moja zona zatrzaskuje drzwi od auta z kluczykami w srodku. Staramy sie szukac pomocy. Niestety nikogo nie ma. Wreszcie widzimy jakichs Wlochow ktorzy obiecuja nam ze powiadomia wypozyczalnie skad wzielismy auto. Czekamy bardzo dlugo bo panowie byli podobno zajeci. Wreszcie przyjezdza jakis ludek na mororku i otwiera nam auto. Oddajemy auto i wracamy do hotelu. Jest juz dosyv pozno i kolacja poszla sie pi... . Idziemy do glownej drogi w naszej miescinie i jemy kolacje w jakiejs knajpce. Nerwy rozladowujemy w naszym barku i tradycyjnie wieczor konczymy na balkonie.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015