Geoblog.pl    geminus    Podróże    Borneo i takie inne 2010    Wulkan Bratan i Ubud.
Zwiń mapę
2010
19
lut

Wulkan Bratan i Ubud.

 
Indonezja
Indonezja, Baturiti
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 16730 km
 
Po sniadaniu ok. 10.30 zbieramy sie na wycieczke. Nagle pani z recepcji melduje ze musimy opuscic wille bo mamy rezerwacje tylko na 3 dni. Mowie ze owszem ale zastrzeglem ze jak mi sie willa spodoba to biore ja na caly pobyt albo przeniesiemy sie do bungalowow. Okazuje sie ze jest tylko jeden bungalow i pokoj w budynku glownym. Ja z Ania zajmujemy bungalow a Pawel idzie do pokoju na pietrze budynku glownego. Jest tam kilkanascie pokoi calkiem fajnych. Caly hotel jest polozony w cichej uliczce niedaleko morza. Teren jest niewielki ale usytuowanie bungalowow jest na tyle dobre ze zapewnia sporo dyskrecji i intymnosci. Basenik jest niewielki ale i tak malo w nim chetnych. Cale zamieszanie kosztuje nas troche nerwow i czasu. Pani Magda ktora tam pracuje teraz nie ma pelnej kontroli nad hotelem bo jest w trakcie zalatwiania wizy biznesowej przez co praktycznie nie ma wstepu do swojego miejsca pracy. Porownujac ceny innych hoteli stwierdzam ze hotel jest relatywnie tani w porownaniu z innymi. My placilismy za wille 75 $ za dzien na 4 osoby. Willa jest naprawde duza i wygodna. Do tego jest ogromny taras a polozona jest w glebi ogrodu co zapewnia pelna intymnosc. Jest tam tez kompletna kuchnia ale my korzystalismy tylko z lodowki.
Krotko po 11 jedziemy na wycieczke. Po dosyc dlugiej jezdzie dojezdzamy do punktu widokowego skad ogladamy aktywny wulkan Bratan. Pan kierowca idzie na posilek do knajpy ktora ma ceny z kosmosu a wyglada na psiarnie. Za piwko chca 40 tys.rupii. W knajpie spotykamy 2 czechow ktorym przy podaniu rachunku opadaja kopary. Po kilkunastu minutach jedziemy w strone Ubud. Po drodze zatrzymujemy sie na farmie gdzie ogladymy w naturze rosnace przyprawy i wypijamy kawe Luwak . Kawa Luwak jest najdrozsza kawa swiata. Kilo kosztuje ok. 1 tys $. Cena jest tak wysoka ze wzgledu na technologie powstawania tej kawy. Zwierzatko wygladajace jak fretka o nazwie Luwak zjada ziarenka kawy po czym wydala ziarenka z siebie. Proces jakiemu podlega ziarenko w srodku ziwrzaczka nadaje mu wyjatkowy smak ktorego ja sie nie dopatrzylem. Dla gosci farmy serwowana kawa kosztuje tylko 30 tys. rupii za naparstek. Obok jest sklepik z przyprawami i owa kawa. Ceny jak w Ritzu w Paryzu.
Po zwiedzeniu farmy jedziemy do Ubud. Po drodze kierowca staje przy knajpie z pieknym widokiem gdzie jemy obiad. Ceny dosyc wysokie jak na knajpe w ktorej bylismy jedynymi konsumentami chyba w tym tygodniu.
Dojezdzamy do Ubud krotko po 16. Kierowca mowi ze do malpiego lasu juz nie wejduiemy bo jak dojedziemy to bedzie zamkniete, Troche nas to wnerwia bo obiad moglismy zjesc po zwiedzeniu Monky Forest a nie przed. Pan kierowca zatrzymuje sie i mowi ze mamy isc droga prosto przed siebie i zwiedzac miasto. Po ok. 2 kilometrach dostajemy kurwicy bo gosc wywalil nas gdzies na peryferiach miasta gdzie nie bylo nic ciekawego. Zwiedzamy jakies swiatynie ktorych jest tu od groma. Wracam motorkiem z dogadanym gosciem do naszego kierowcy i po poslaniu mu kilku jobow polecam jechac do miejsca gdzie czekaja Pawlowie i Ania. Mowie kierowcy zeby nas obwiozl po miescie . Po jakims czasie gosciu dojezdza do centrum miasta gdzie jest naprawde interesujaco. Wsciekli na niego ze stracilismy kupe czasu polecamy mu czekac a sami podziwiamy pola ryzowe z pietra knajpy gdzie pijemy piwko. Pozniej krotki spacer i powrot do hotelu. Wycieczka wybitnie nieudana chociaz Ubud ma swoj klimat i wart jest spedzenia tam chociaz 2 dni. Zadziwilo mnie tam to ze prawie kazdy dom mial swoja prywatna swiatynke i to nie jakas kapliczke ale swiatynie wielkosci domu. Domostwa ogrodzone sa murami i trzeba wiedziec czy mozna wejsc czy nie. W hotelu jestesmy ok. 22. Ania idzie spac a ja siedze jeszcze prawie do 1 w nocy.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (32)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
anthem
anthem - 2010-02-28 16:37
Aniu, proszę na wakacjach nie chorować! Jak tak można!!!
O tej najdroższej kawie świata słyszałem, ale widać tylko snoby ją zachwalają :)
Gemini, z tą wilą za 75$ to mnie zaskoczyłeś. Tzn wiem, że Bali jest turystyczne więc ceny też będą turystyczne, ale tak dla porównania napiszę, że dwa lata temu w Zall am see za stylowy apartament (kuchnia, sypialnia, bardzo duży pokój dzienny z kominkiem przy samym centrum płaciłem 50€. Byliśmy w dwie osoby tuż przed świętami BN, ale apart był spokojnie dla 6 osób, więc nie wiem czy te 70$ na Bali to czasem nie zdzierają, skoro piszesz, że w porównaniu z innymi hotelami to było tanio.
 
geminus
geminus - 2010-03-01 15:59
To nie bylo drogo. Pytalem w kilku innych hotelach o ceny i nasz byl z nich najtanszy. Malo tego niektore byly strasznie badziewiaste a drozsze o srednio 15-20$. Jezeli chodzi o Austrie to ja moge Ci zalatwic pensjonat super wypasiony w Wiedniu za 25 euro ze sniadaniem za pokoj 2 osobowy. Cena za osobe niestety ale jak na Wieden to jest tanio.
 
anthem
anthem - 2010-03-01 17:22
Ale ja nie o tym, tzn chodzi mi że drogo w porónaniu np z Austrią. No sam widzisz 25€ w Wiedniu a 70$ na Bali, gdzie.... tanie podatki, media, brak zusów, tania siła robocza etc etc
Dlatego napisałem że uważam 70$ za straszną drożyznę w porównaniu z taką Austrią gdzie w górskim kurorcie za olbrzymi apartament płaciłem (co prawda przed sezonem to było) 50€! A wszyscy doskonale wiemy jakie tutaj w europie są olbrzymie koszty. No samo nawet wybudowanie takiego pensjonatu tutaj a tam - najmniej połowa tego co trzeba wydać w europie!
 
geminus
geminus - 2010-03-11 22:35
Faktycznie jest to drozyzna. Miejscowych nie stac na to a bazrobocie jest ogromne. Widzialem jak pracownicy eleganckich hoteli musieli sie zywic w przyplazowych garkuchniach bo w miejscu pracy posilku nie dostana. Mysle jednak ze na Bali podobnie jak w calej Azji Pld. Wsch. obowiazuja dwa cenniki. Jeden dla turystow a drugi dla miejscowych. W hotelach o jakich pisze nie widzialem zadnych azjatow jako turystow . Widocznie dla nich to za drogo i jezeli tacy sa to zatrzymuja sie w innych miejscach.
 
 
geminus
Marek Dylewski
zwiedził 39% świata (78 państw)
Zasoby: 477 wpisów477 255 komentarzy255 3057 zdjęć3057 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
30.03.2016 - 24.04.2016
 
 
02.02.2015 - 07.03.2015